Google odmóżdża

Spróbuj wyobrazić sobie, jak wyglądałby twój dzień bez aplikacji Google. Ile musiałbyś wykonać czynności, ile razy zmusiłbyś swój mózg do wysiłku, ile dodatkowych informacji pamiętałbyś.

Google wyszukuje dziś za nas w ekspresowym tempie niezliczone ilości informacji, które potrzebujemy w danej chwili. Gdyby nie on to zapewne zajrzelibyśmy do encyklopedii, zapytali znajomego, lub zadzwonili do znajomego z pytaniem o frapującą właśnie nas rzecz, ale nie zrobimy tego. Dziś wyciągamy telefon i szukamy nurtującej nas informacji w wyszukiwarce amerykańskiego potentata.

Google Translate „pozwala” nam nie uczyć się języków obcych. Google przecież przetłumaczy nasz tekst, znajomych tekst, lub teks nieznanej nam osoby na każdy język świata, prawie każdy język świata. Kilka lat temu, gdy szukaliśmy w Internecie informacji o atrakcjach turystycznych w Chinach, mogliśmy najwyżej zobaczyć ich zdjęcia na chińskich stronach, jeżeli polskie strony nie dostarczyły nam odpowiedniej ilości informacji. Dziś Chrome pyta się nas, czy ma przetłumaczyć stronę na język polski czy nie?. Nawet nie musimy otwierać Translate, żeby móc na zasadzie kopiuj i wklej przetłumaczyć tekst.

Google Maps pokaże nam drogę z punktu A do punktu B w ciągu kilku sekund. Ciekawe czy na tradycyjnej mapie potrafilibyśmy najpierw znaleźć punkt A, następnie punkt B, a później wyznaczyć najkrótszą trasę dojazdu. Jednak po wyznaczeniu najkrótszej trasy dojazdu, nie mielibyśmy pewności czy na pewno w danej chwili będzie najszybsza. Ponieważ nie wiemy, czy był wypadek na tej trasie, czy jest korek, a może remont, a wszechwładny Google to wie. Mało tego zaproponuje nam zarówno najkrótszą trasę jak i najszybszą trasę. Powie nam również gdzie na tej trasie znajdziemy stację benzynową, restaurację czy bankomat.
office-336368_1920opmKiedyś w naszych kieszeniach, torbach znajdowały się terminarze. Dziś u niektórych również się znajdują, ale pełnią trochę inną funkcję, a czasami znajdują się tylko ze względu na etykietę. Podstawowym naszym kalendarzem dziś jest ten w telefonie, a to oznacza, że mamy ten kalendarz również na tablecie w komputerze, a przypomnienie z niego wyskoczy nam na smartwatchu. Oprócz informacji o naszych zaplanowanych spotkaniach w terminarzu zobaczymy również informację o aktualnej pogodzie, ale również tej na jutro czy pojutrze.

Świat Google, a chwila, świat Alphabetu nie kończy się na tym.

Podczas spotkania możemy spokojnie stworzyć dokument nie, nie na kartce papieru, tylko elektroniczny, i wcale nie musimy mieć ze sobą komputera. Wystarczy, że mamy smartphone`a.

Gdy podczas tego samego spotkania okaże się, że musimy zarezerwować hotel na kolejny tydzień. Nie ma żadnego problemu z pomocą znowu przyjdzie Google, który wyszuka odpowiedni dla nas hotel w centrum miasta, do którego się udajemy. Następnie zarezerwujemy go, tak zarezerwujemy go za pomocą protokołów tej amerykańskiej firmy. Ponieważ ta firma ma ambicję stania się także portalem rezerwacyjnym.

Skoro w hotelach wujek Google już jest to gdzie powinien się jeszcze pojawić? Jak to gdzie w ubezpieczeniach. Jak na razie nie oferuje ubezpieczeń, ale pełni rolę multi wyszukiwarki.

Podczas podróży, gdy podziwiamy najpiękniejsze zakątki naszego świata, robimy im setki zdjęć. Oczywiście za pomocą aparatu wbudowanego do telefonu. Następnie nasze zdjęcia są oznaczane gdzie zostały zrobione, o ile nie wyłączyliśmy funkcji lokalizacji oraz są zapisywane na naszym wirtualnym dysku, żebyśmy nie musieli się następnie „męczyć” z ich rzuceniem na komputer.

A gdy w końcu zapragniemy wrócić do domu, to będziemy mogli wsiąść do autonomicznego samochodu czyli samo prowadzącego się samochodu – chyba nie muszę pisać, jakiej firmy będzie ten samochód.
autonomiczny-samochod-google1opm

  • http://rozmowki-kobiece.blogspot.com/ Anna Kruczkowska

    Fajny tekst (nie chce mi się w googlach szukać synonimów słowa fajny) coraz trudniej wyobrazić sobie, że był jakiś czas przed google. A przecież jeszcze niedawno planowałam swoje wyjazdy z ołówkiem i mapa na kolanach, szłam na dworzec sprawdzić połączenie kolejowe, na przystanku sprawdzałam autobus, a żeby rezerwować nocleg… pisałam prawdziwy list na papierze listowym i przyklejałam znaczek! I choć nadal kocham rozkładać na kolanach mapę, a notatki robię ołówkiem, to na trasie korzystam już tylko z aplikacji w googlach.