Zapach miasta

Chanel No 5, wypowiadając tą nazwę widzimy Paryż. Na czym zresztą producentowi bardzo zależy, podkreślając w prawie każdej reklamie powiązania pomiędzy tymi perfumami a Paryżem.

Napis Paryż na flakoniku w zamyśle nie miał promować miasto, tylko podkreślić „klasę” perfum, które zostały stworzone żeby podkreślić kobiecą elegancję oraz wyrafinowanie. Ale jak wiemy miasto dziś jest takim samym produktem jak rzeczy, które możemy kupić. Wiele produktów posiada swój własny charakterystyczny zapach, który kojarzymy wyłącznie z danym produktem.

Jednak zdefiniowanie zapachu miasta wcale nie jest łatwe. Próbę taką podjął kilka lat temu Kenzo, zresztą bardzo udaną próbę. Wypuszczając na rynek perfumy o nazwie Tokyo, na cześć jednego z najnowocześniejszych miast na świecie, w którym życie toczy się w niesamowitym tempie 24/7. Zapach Tokyo składa się z nut takich zapachów jak: imbir, grejpfrut, pomarańcz, zielona herbata, goździków, różowego pieprzu, gałki muszkatołowej czy drzewa cedrowego. Mieszanka ta daje mocny intrygujący, nowoczesny zapach. Podkreślają również energetyczność i wielokolorowość japońskiej metropolii. Są przeznaczone dla mężczyzn, którzy są aktywni, energetyczni, pewni siebie i żyją w takim samy tempie, w jakim stolica Japonii.

Kilka dni temu Tiger and Bear najstarsza krakowska perfumeria wypuściła na rynek perfumy Royal Cracow Fragrance o nazwach Queen dla pań i King dla panów. Perfumy te mają być zapachem Krakowa. Są złożone z nut takich zapachów jak: cytryna, mandarynka, jaśmin, pieprz, które mają podkreślać charyzmę oraz energię. Królewskie są adresowane przede wszystkim dla turystów. Na pewno będą się wyróżniać na tle innych pamiątek z Krakowa, w końcu będzie to jedyna pamiątka, którą będziemy mogli wąchać każdego dnia, w dodatku inny również będą mogli wąchać a ewentualnie czuć na nas, zapach Krakowa.

Jednak konkurenci „Zapachu Krakowa” postanowili bardzo wysoką poprzeczkę, rozpoczynając od zapachu, a kończąc na opakowaniu. Zarówno flakonik Chanel No 5 i Kenzo by Tokyo są rozpoznawalne na całym świecie. W dodatku flakonik Tokyo uchodzi za dzieło sztuki, posiadając jedyny w swoim rodzaju kształt. Natomiast flakonik Królowej i Króla nie wyróżniają się niczym specjalnym, a napisy na nich są stworzone tak, aby podobały się nastolatkom, niż świadomemu turyście. Opakowania te nie oddają genius loci Krakowa. Jednak pomimo wszystko pomysł świetny, i w dodatku ma szansę odnieść sukces, ale pod warunkiem, że produktem tym zajmą się osoby, które były odpowiedzialne na przykład za realizację kampanii „Kraków, to stan umysłu”.