Właśnie, co czytamy, i kiedy o tym mówić, pisać? Najlepiej w Światowym Dniu Książki. W moim przypadku jest jeszcze jeden powód. Mieszkam w mieście literatury UNESCO. Jednym z siedmiu takich miast na świecie. No cóż chwalę teraz swoje miasto – Kraków.
Dokładnie nie, co czytam, ale jakie książki wywarły na mnie największy wpływ lub z innego powodu zajęły ważne miejsce w mojej świadomości. Ewentualnie, jakie bym zabrał ze sobą na bezludną wyspę.
Pierwsze miejsce nad pierwszymi miejscami zajmuje „Steve Jobs. Sekrety innowacji” książka Carminne Gallo. Nie, nie jest to autobiografia Jobsa, jednak jest dużo na temat jego życia, ale książka nie jest jego biografią. Została napisana na fali sukcesu „Steve Jobs Sztuka prezentacji”, ale według mnie znacznie lepsza (nie tylko, dlatego, że najpierw ją przeczytałem, a później Sztukę prezentacji). Ponieważ daje powera do rozwijania się, do wspinania się po coraz wyższych szczeblach. Pokazuje jak uruchomić swój mózg, żeby móc myśleć inaczej. Ale tak, żeby nasze myśli nie były tysiącem niepotrzebnych rzeczy, tylko przyczyniły się do osiągnięcia sukcesu.
Następne trzy pozycje zajmują przypadkową kolejność.
Sztuka wojny Sun Tzu i Sun Pina. Książka, z przełomu VI i V wieku pne. To właśnie traktatowi wojennemu Sun Tzu zawdzięczamy niezliczoną ilość strategii, które stosujemy dziś. Często bez świadomości ich pochodzenia. Ewentualnie przypuszczamy, że ich autorzy są znacznie bliżsi naszych czasów.
Grywalizacja Pawła Tkaczyka. Pierwsze pytanie, jakie zadałem sobie w świadomości. Czemu tak późno ją przeczytałem? Natomiast będąc złośliwy. Napiszę, że powinien ją przeczytać każdy nauczyciel, mało tego żaden nauczyciel nie powinien otrzymać dyplomu zanim jej nie przeczyta. Szkoła dla dzieci byłaby wtedy znacznie łatwiejsza. Ale nie jest to książka wyłącznie dla tej grupy zawodowej. Tłumacza wprost banalny sposób, jak mamy angażować klienta w nasz produkt.
I tak trochę sztampowo na koniec Marketing Philip Kotlera i Kevin Lane Kellera. Jednak w przeciwieństwie do pozostałych książek. Ta stanowi inspirację, ale jednocześnie pozwala powrócić do korzeni, do sprawdzonych przepisów, wprowadza harmonię do naszych działań. Czasami także pozwala nam stwierdzić lub „udowodnić” samemu sobie, że się nie mylimy.